INFOPODATNIK.PL: PODATKI, PRAWO, FINANSE, BIZNES, GIEŁDA, INFORMACJE

Video: Facebook czy YouTube?

29 Sierpień
2016

Rynek video w sieci przeżywa ogromny boom. Choć wiele portali chce ten wzrost zainteresowania filmami przekuć w biznesowy sukces, to jednak przodują w tym zakresie dwa serwisy: YouTube i Facebook. Kto wygra wyścig o miano lidera video w Internecie, gdzie lepiej publikować filmy i jakie korzyści daje firmom w komunikacji marketingowej każda z tych witryn – na te i inne pytanie staramy się odpowiedzieć w tekście.

 

Rywale z innej bajki

Facebook i YouTube reprezentują dwie całkiem inne filozofie działania. Wynika to głównie z faktu, że YouTube powstało jako specjalistyczny serwis video, który ma obecnie aspiracje stać się pełnoprawnym serwisem społecznościowych, a Facebook z obszaru social media chce się przesunąć bliżej platformom stworzonym tylko z myślą o publikacji treści video. Stąd też głównie wynikają różnice pomiędzy tymi witrynami.

 

Facebook:

- odsłony liczone są po 3 sekundach odtworzenia filmu (także w opcji AutoPlay),

- największym zainteresowaniem cieszą się krótkie filmy do 30 sekund – te są najczęściej komentowane,

- nie ma praktycznie żadnej możliwości odnalezienia konkretnego filmu,

- możliwość precyzyjnego targetowania reklam video,

- 80% filmów na Facebooku jest odtwarzanych bez dźwięku – to ma także wpływ na liczbę odsłon, ponieważ użytkownik może nawet nie wiedzieć, że została zaliczona kolejna odsłona filmu.

- bardzo ograniczona opcja Content-ID.

 

YouTube

- odsłony liczone są po 30 sekundach odtworzenia filmu,

- zaangażowanie odbiorców wzrasta wraz z długością filmów, im dłuższy film, tym częściej jest komentowany i polecany,

- reklamy pre - roll można precyzyjnie kierować do wybranych odbiorców,

- przegląd filmów - sugestii w różnych kategoriach (najczęściej oglądane, popularne w ostatnim czasie itp.) - jest efektem wpisywanych wcześniej zapytań,

- opcja Content – ID dostępna dla wszystkich użytkowników, daje ona możliwość zarządzania właścicielom praw autorskich własnymi materiałami – filmy przesłane do YouTube są porównywane z bazą plików przesłanych serwisowi przez właścicieli treści. To autorzy samodzielnie decydują co zrobić, gdy system znajdzie podobne treści. Właściciele mogą podjąć różne działania wobec materiałów dopasowanych do ich treści: wyciszyć dźwięk, zablokować możliwość oglądania filmu, zarabiać na filmie, pokazując w nim reklamy, monitorować statystyki.

- możliwość wyszukiwania filmów po słowach kluczowych (trzeba pamiętać, że YouTube to druga co do wielkości wyszukiwarka internetowa).

Marketing internetowy

Lider jest tylko jeden

Oba serwisy robią praktycznie wszystko (i to dosłownie), aby pokazać się w oczach użytkowników jak najlepiej. Na przykład Facebook chwali się dużą liczbą dziennych odsłon, jednak wynik ten w głównej mierze wynika ze sposobu ich nieco „taktycznego” naliczania. Wskazywałby on, że oba serwisy mają porównywalną popularność. Jednak w rzeczywistości sprawa wygląda o wiele bardziej zawile. Dopiero ostatnio, pod falą krytyki, serwis ten przedstawił nie liczbę wyświetleń dziennych, ale liczbę obejrzanych godzin video dziennie przez użytkowników. Jest to 100 milionów godzin. Ten sposób liczenia stosuje właśnie główny konkurent Facebooka, czyli YouTube, którego właścicielem jest dzisiaj Google. Może on się pochwalić o wiele lepszym rezultatem w tym zakresie, to jest ponad 500 mln godzin dziennie. To ponad 5 razy więcej od Facebooka. Nie tylko ten wskaźnik pokazuje, kto w rzeczywistości przewodzi w tej rywalizacji. Ponadto nic nie wskazuje, aby w najbliższej przyszłości miało to się zmienić.

 

W służbie video marketingu

YouTube to już praktycznie stały punkt w budżetach reklamowych firm, które stawiają na video marketing. Facebook stara się dołączyć do tej listy, która nie jest i tak długa, jakby się wydawało. Tak naprawdę firmy decydują się na publikacje filmów tylko na kilku platformach w sieci. Oba rywalizujące ze sobą serwisy dają firmom nieco inne narzędzia, każdy z nich gwarantuje markom dostęp do innych odbiorców. W wielu kampaniach reklamowych te portale przez marki wykorzystywane są komplementarnie. I takie uzupełniające podejście sugeruje większość specjalistów. Trzeba także pamiętać o różnych sposobach konsumpcji filmów przez użytkowników obu tych witryn. Na Facebooku filmy największą oglądalnością cieszą się w pierwszych dniach życia. Później ich popularność znacząco słabnie (znikają z pola widzenia użytkowników). Warto także pamiętać w kontekście tego serwisu, że znacznie większy zasięg osiągniemy przy publikacji filmu bezpośrednio na Faceboku, niż w przypadku tylko jego udostępnienia z YouTuba czy innego videoportalu. Zuckeberg celowo ogranicza wyświetlanie udostępnionych filmów. Wszystko po to, aby zachęcić użytkowników do publikowania ich bezpośrednio w jego serwisie.

Inaczej sytuacja wygląda na YouTube, tutaj film może cieszyć się dużym zainteresowaniem przez długie lata. Oczywiście z reguły największy pik popularności przypadka na pierwsze dwa tygodnie. Eksperci wskazują, że jeśli chcemy dotrzeć do klienta przy pomocy video na Facebooku, to główne przesłanie powinno być zawarte w pierwszych 10 sekundach. Widzom na YouTube można zostawić trochę więcej czasu na zapoznanie się z kluczowym elementem komunikatu reklamowego. 80 procent użytkowników tego serwisu ogląda filmy od dwóch do pięciu minut. Średni czas w tym portalu sesji video w 2015 roku na urządzeniach mobilnych wynosił aż 40 minut. Jednak z punktu widzenia video marketingu najważniejsze jest zaangażowanie widzów. Nie liczy się tak bardzo, ile czasu poświęcili na zaznajomienie się z filmem. Liczy się, czy jego obejrzenie zachęciło ich do jakiejś interakcji, napisania komentarza, polubienia czy subskrypcji kanału.

 

Podsumowanie

Mimo że YouTube jest liderem w obszarze video, to nie znaczy jednak, aby rezygnować z wykorzystania innych platform w wizualnej komunikacji marketingowej. Warto filmy prezentować na kilku płaszczyznach, tak aby wykorzystać indywidualny potencjał każdego z tych serwisów. Trzeba także pamiętać, aby film był zawsze zoptymalizowany pod kątem tego konkretnego serwisu. Każdy rządzi się innymi prawami, ma swoje wytyczne. A na dodatek ich użytkownicy mają swoje przyzwyczajenia w zakresie wyszukiwania filmów.
 

 

To może Cię zainteresować